Ania Curyło pojechała na miesiąc do Chin, żeby uczyć się mody

Paulina Marcinek-Kozioł
Paulina Marcinek-Kozioł
Anna Nowak-Curyło z Tarnowa poleciała do Szanghaju na miesięczne stypendium. Pod okiem ekspertów szkoliła swój warsztat projektantki ubrań. Zwyciężczyni tegorocznego konkursu Cracow Fashion Awards poznawała tam modowe trendy i uczyła się też języka chińskiego.

Choć od powrotu Ani z Szanghaju do Tarnowa minęło już kilka tygodni, to tarnowianka wciąż żyje wspomnieniami z azjatyckiej metropolii.

- To było niezwykłe doświadczenie. Poznałam wielu ciekawych ludzi, tamtejszy świat mody i projektowania. Nauczyłam się też trochę chińskiego - uśmiecha się Anna Nowak-Curyło.

Miesięczny pobyt w Chinach odbył się w ramach stypendium jakie tarnowianka otrzymała od Szkoły Artystycznego Projektowania Ubioru Krakowie, którą ukończyła kilka miesięcy temu.

- Kiedy dowiedziałam o tym, że to ja pojadę do Szanghaju, bardzo się ucieszyłam. Miałam też pewne obawy, z tym jak sobie poradzę zwłaszcza z zajęciami prowadzonymi w języku angielskim. Wiedziałam jednak, że taka okazja może się już nigdy powtórzyć. Musiałam zaryzykować - podkreśla Ania. Postawiła wszystko na jedną kartę, spakowała walizkę i poleciła.

W Szanghaju, po tym jak zamieszkała w jednym z tamtejszych akademików, czekała ją intensywna praca. Od poniedziałku do piątku uczestniczyła w kilkugodzinnych zajęciach, skoncentrowanych na tematyce mody.

- Poznaliśmy szanghajskie trendy oraz zwiedzaliśmy pracownie tamtejszych projektantów, a także muzea. Udało nam się też od zaplecza zobaczyć pracę w firmach, które projektują ubrania na dużą skalę - opowiada.

Tarnowianka wraz z koleżanką z krakowskiego SAPU były jedynymi reprezentantkami Polski w azjatyckiej metropolii. Ania podczas zajęć miała okazję pracować w grupie razem z Koreanką, Hiszpanką i Angielką. Młode projektantki musiały razem stworzyć kostium z innych ubrań.

- Nadawaliśmy im w ten sposób drugie życie - podkreśla. - Jestem pod wrażeniem postępu technologicznego wykorzystywanego przy projektowaniu. Tam dosłownie w sekundzie można skanować ciało i mieć wszystkie wymiary modela - dodaje.

Okazało się, że zajęcia w języku angielskim nie sprawiły Ani żadnych problemów. Będąc w Szanghaju miała nawet okazję nauczyć się podstaw języka chińskiego. - To było bardzo ciekawe doświadczenie. Wcale ten język nie jest taki trudny - śmieje się.

Po przylocie do kraju wróciła do swojej codziennej pracy. Teraz skupia się na najbliższych pokazach. Kolekcję „Identity”, za którą zgarnęła główną nagrodę w konkursie Cracow Fashion Awards, zaprezentuje w sierpniu w Radomiu, a we wrześniu w Gliwicach. W październiku ubrania z pracowni Anny Nowak -Curyło zostaną pokazane aż w Kanadzie.

Czy modowe trendy z Szanghaju znajdą odzwierciedlenie w projektowaniu kolejnych kolekcji? Ania tego nie wyklucza. - Muszę jednak wszystko najpierw poukładać sobie w głowie. Doświadczenie, które zdobyłam w Chinach będzie na pewno pomocne w pracy - podkreśla tarnowianka.

FLESZ - Czego nie można zabrać na pokład samolotu?

Wideo

Materiał oryginalny: Ania Curyło pojechała na miesiąc do Chin, żeby uczyć się mody - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie