MKTG NaM - pasek na kartach artykułów

Tarnów. Spór miasta z Sanguszkami blokuje prace przy ruinach zamku na Górze św. Marcina. Zamiast atrakcji turystycznej - miejsce wstydu

Paweł Chwał
Paweł Chwał
Zamek na Górze św. Marcina jest w coraz większej ruinie. Samosiejki i chaszcze zarastają ostatnie pozostałości murów
Zamek na Górze św. Marcina jest w coraz większej ruinie. Samosiejki i chaszcze zarastają ostatnie pozostałości murów Paweł Chwał
W Melsztynie, Czchowie czy podkrakowskim Tenczynie mozolnie odbudowywane są pozostałości średniowiecznych zamków. Tymczasem na Górze św. Marcina, gdzie wieku temu stała jedna z najpotężniejszych polskich warowni, sytuacja jest odwrotna. Ruiny są w coraz bardziej opłakanym stanie. Jakiekolwiek prace ratunkowe blokuje spór sądowy pomiędzy miastem a spadkobiercami Sanguszków o prawo do zamkowego wzgórza.

O tym, jak fatalnie prezentują się pozostałości zamku Tarnowskich można było przekonać się w miniony weekend, podczas kolejnej edycji Zamkomanii, której towarzyszyły turnieje: rycerski i łuczniczy oraz spacer po zamkowym wzgórzu z historykiem.

- Do wielu miejsc, gdzie jeszcze kilka lat temu zaprowadzałem uczestników spaceru teraz już nie sposób się dostać. Bo albo tak zarosły dziką roślinnością, albo zmurszałe ściany, będące pozostałością między innymi po dawnym arsenale zawaliły się i przebywanie w ich pobliżu stało się niebezpieczne – mówi Krzysztof Moskal, historyk i znawca tarnowskiego zamku.

Miasto kontra Sanguszkowie. Końca sporu nie widać!

Spór o prawo do gruntu z ruinami średniowiecznej budowli ciągnie się już od 14 lat. Skandal wybuchł w 2008 roku, gdy wyszło na jaw, że książę Paweł – potomek dawnych właścicieli Tarnowa - sprzedał prywatnej spółce z Krakowa, założonej krótko przed podpisaniem umowy, dwie działki o powierzchni ponad 5 hektarów na Górze św. Marcina. Do tego czasu panowało przekonanie, że jest to teren miasta.

Z dnia na dzień serdeczne stosunki pomiędzy Tarnowem a potomkami książęcego zastąpiła sądowa batalia, a żadna ze stron nie zamierza odpuścić. Pojawiały się wprawdzie próby pozasądowego rozwiązania sporu, ale do przełomu nie doszło. Miasto odrzuciło przedstawioną przez Sanguszków propozycję odkupienia gruntów za 1 mln złotych, co stanowić miało jedną trzecią jej wartości. Powód? Miasto nie zamierzało płacić za coś, co uważa za swoją własność.

- Taka transakcja mogłaby zostać zinterpretowana jako działanie na szkodę interesu publicznego – twierdzi Grzegorz Szczerba, radca prawny UM Tarnowa

.

Ocieplenia relacji nie przyniosła decyzja tarnowskich radnych sprzed czterech lat w sprawie nazwania Parku Niepodległości na Górze św. Marcina imieniem Romana Księcia Sanguszki powstańca 1831 roku – Sybiraka.

- Dopóki nie będzie ostatecznej decyzji sądu i stuprocentowej pewności, że wzgórze z ruinami zamku jest własnością rodziny Sanguszków, dopóty nie zostanie przeznaczona na nie ani jedna złotówka. Bo kto, w razie przegranej, zwróci wyłożone pieniądze? - pyta Marek Ostrowski, pełnomocnik rodziny Sanguszków.

Czy księcia Pawła nie boli to, że tak ważne dla jego rodziny i historii Tarnowa miejsce upada? Marek Ostrowski odpowiada, że miasto przez ponad 50 lat, po II wojnie światowej, zarządzając tym terenem nie zrobiło nic, aby je zabezpieczyć dla przyszłych pokoleń.

Zamkowe wzgórze w Tarnowie zarasta chaszczami

Na szybkie sądowe rozstrzygnięcie się nie zanosi. Poza główną sprawą, która toczy się przed sądem cywilnym w Tarnowie, prowadzone jest jednocześnie osobne postępowanie, które ma ustalić, czy działki będące przedmiotem sporu podlegały reformie rolnej z 1944 r. i przez to automatycznie stały się własnością Skarbu Państwa.

Tak uznał m.in. minister rolnictwa, ale spadkobiercy rodu najpierw bezskutecznie odwołali się od tej decyzji do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego, a gdy ten skargę oddalił, zaskarżyli ją do Naczelnego Sądu Administracyjnego.

Miasto przedstawia jeszcze inne argumenty na to, że dwie sporne działki są własnością miasta. Taka miała być m.in. wola księcia Romana Sanguszki (dziadka księcia Pawła), wygłoszona podczas sesji rady miejskiej 10 listopada 1938 roku.

Jeśli nawet sąd podejmie wreszcie jakąś decyzję, to strona przegrana będzie mogła ją jeszcze zaskarżyć, a to oznacza kolejne miesiące, a może i lata sporu. Sytuację dodatkowo skomplikowała śmierć księżnej Klaudii. Konieczne stało się przeprowadzenie postępowania spadkowego.

- Coraz bardziej boję się tego, że Zamkomania za kilka lat będzie tylko z nazwy kojarzyć się z tym miejscem, bo po zamku – chlubie Tarnowa nie będzie już śladu. Uczestnicy naszych turniejów, którzy przyjeżdżają z całej Polski dziwią się temu, że gdzie indziej zamki są z mozołem odbudowywane, stanowią atrakcje turystyczne, a u nas tak piękne i cenne miejsce umiera – mówi Ewa Kropiowska, prezes stowarzyszenia Zamek Tarnowski.

Społecznicy, z pomocą uczniów tarnowskich szkół, co roku porządkowali zamkowe wzgórze z samosiejek i śmieci. Z powodu pandemii akcja przez dwa lata odbywała się w ograniczonym zakresie. W tym roku chaszcze były już tak wielkie, że nie udało się wszystkiego wyciąć. To zajęcie na wiele dni, a być może nawet tygodni.

emisja bez ograniczeń wiekowych
Wideo

Nie żyje Jan A.P. Kaczmarek. Zdobywca Oscara miał 71 lat

Dołącz do nas na Facebooku!

Publikujemy najciekawsze artykuły, wydarzenia i konkursy. Jesteśmy tam gdzie nasi czytelnicy!

Polub nas na Facebooku!

Kontakt z redakcją

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś interesującego? Zrobiłeś ciekawe zdjęcie lub wideo?

Napisz do nas!

Polecane oferty

Materiały promocyjne partnera
Wróć na tarnow.naszemiasto.pl Nasze Miasto