Tarnów. Internetowy portal z Tarnowa kojarzy plantatorów i amatorów tanich owoców. Ceny na straganach już nie przerażają

Paulina Marcinek-Kozioł
Paulina Marcinek-Kozioł
Na samozbiory przyjeżdżają całe rodziny. Oprócz zbierania owoców, chętnie też zwiedzają okolice archiwum facebook MyZbieramy
Kiedy w portfelu liczy się każdy grosz, ceny świeżutkich truskawek, jagód i innych owoców na tarnowskich targowiskach potrafią odstręczyć od zakupów. Ale jest na to sposób, zresztą rodem z Tarnowa. O portalu myzbieramy.pl pisano już nawet za granicą. Idea polega na kojarzeniu amatorów tak zwanych samozbiorów z plantatorami. Ci pierwsi mają tanie owoce z pewnego źródła, drudzy - nie marnują plonów.

FLESZ - Smart TV nie dla Polaków?

Rolnicy z regionu tarnowskiego dołączają do akcji My Zbieramy

Mariusz Chryk już od pięciu lat udostępnia chętnym na samozbiory swoje pole pod Tarnowem, na którym uprawia jagodę kamczacką. Ma około pół tysiąca krzaków tego owocu. Można przyjechać i zbierać, w tym przypadku nie płacąc ani grosza. Warunek jest jeden - połowę tego co trafi do koszyków należy oddać gospodarzowi, który i tak z przymrużeniem oka traktuje odbiór swojej części jagód.

- Jagoda kamczacka to taki owoc, że jak się go nie zbierze w terminie, to po prostu opada i nadaje się do wyrzucenia. Z czasem coraz bardziej brakowało rąk do zrywania tych drobnych owoców - mówi Mariusz Chryk. - Kiedy pojawił się portal, postanowiłem do niego dołączyć i to był strzał w dziesiątkę.

Do niewielkiej miejscowości pod Gromnikiem zaczęło zjeżdżać sporo amatorów jagody kamczackiej, nie tylko spod Tarnowa, ale również z Krakowa.

- Przyjeżdżali całym rodzinami. Mogli przekonać się ile pracy kosztuje wyprodukowanie i zebranie tych jagód. Idea portalu jest fajna. Ludzie są zadowoleni, bo nazbierają sobie owoców, a przy okazji pobędą na łonie natury. Ja też się cieszę, że owoce się nie marnują – dodaje rolnik.

Chętnych do pracy przy zbiorach owoców coraz mniej

Zdaniem Witolda Boguty, prezesa Krajowego Związku Grup Producentów Owoców i Warzyw, pomysł samozbiorów jest bardzo dobry, zwłaszcza obecnie, gdy na dużych plantacjach rąk do pracy coraz częściej trzeba szukać wśród przybyszów zza wschodniej granicy.

- Nie jest tak, że kompletnie brakuje osób do zbiorów, ale rosną koszty utrzymania pracowników. Mowa tu choćby o zapewnieniu zakwaterowania, wyższych stawkach godzinowych, dlatego samozbiory, patrząc od strony producenta jak i konsumenta, mają szereg pozytywnych elementów – podkreśla .

Ruszyła rejestracja na portalu myzbieramy.pl

Rejestracja na portalu myzbieramy.pl na tegoroczny sezon ruszyła niedawno, ale już pojawili się rolnicy, którzy chcą sprzedawać owoce i warzywa bezpośrednio z gospodarstw. Oferują tanio maliny, jagody, truskawki.

- Samozbiory łączą przyjemne z pożytecznym. Można wybrać się na wieś, pozwiedzać okolicę, a przy okazji pozbierać owoce i kupić je praktycznie o połowę taniej niż w sklepie. Rolnikom owoce nie gniją na polu, a w dodatku nawiązują relacje z osobami, które potem chętnie wracają do tych gospodarstw – mówi Mirosław Biedroń z Tarnowa, pomysłodawca ogólnopolskiego portalu myzbieramy.pl

Portal założył pięć lat temu. Zainspirował go znajomy z Kanady, który opowiedział o takich rozwiązaniach za oceanem. Z czasem akcja poszerzyła się o dodatkowe aspekty. Jak choćby odkrywanie ciekawych miejsc przy okazji owocobrania.

- Robi się powoli z tego moda, nie tylko na kupienie czegoś taniej, ale też ciekawe spędzenie czasu. Pojawiają się także propozycje, by przy okazji skorzystać z pobytu agroturystycznego i zostać na weekend, na miejscu zrobić przetwory. Zdarzają się i takie niespodzianki, że uzbierasz określoną liczbę owoców, to w prezencie dostaje pierogi z jagodami – opowiada Mirosław Biedroń.

Mariusz Chryk, jeśli pogoda pozwoli, wkrótce planuje pierwsze samozbiory. Nie wie jednak, czego spodziewać się po ubiegłorocznym sezonie.

- Wtedy nie było tak dużego zainteresowania zbieraniem, jak we wcześniejszych latach. Czy to efekt pandemii i ograniczeń? Nie wiem. Mam jednak nadzieję, że nic się nie zmarnuje – mówi.

Mirosław Biedroń jest jednak spokojny o powodzenie tegorocznej akcji. - Po pandemii wielu chce wyjechać i spędzić czas na świeżym powietrzu - przekonuje.

- W zeszłym roku miałam o wiele więcej chętnych, niż w poprzednich latach. Mam już stałych klientów, którzy przyjeżdżają na samozbiory. Teraz też deklarują, że mnie odwiedzą - opowiada z kolei Małgorzata Łudzik, która prowadzi plantacje malin koło Krakowa.

Chętnych na samozbiory w regionie przybywa

Nad dołączeniem do akcji zastawia się Jerzy Polak, właściciel plantacji truskawek na Powiślu Dąbrowskim. Rok temu zapraszał chętnych, ale teraz truskawek będzie miał zdecydowanie mniej. Wszystko przez zimną wiosnę, przymrozki i ulewy.

- Na razie mam już stałych klientów, których poznałem przez portal myzbieramy. Zadeklarowali, że w tym roku też przyjadą. Jeśli owoców wystarczy, na pewno się ogłoszę - mówi. Owoce u niego można pozbierać już za 3,50 zł za kilogram.

 

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie