Szarpanina ze strażnikami miejskimi na Placu Kościuszki w Tarnowie. Powodem hot-dog i brak maseczki [ZDJĘCIA]

Paulina Marcinek-Kozioł
Paulina Marcinek-Kozioł
Moment szarpaniny mężczyzny ze Strażą Miejską na Placu Kościuszki zarejestrowała przypadkowa osoba, która akurat była na zakupach archiwum Czytelnika
Kontrowersje wzbudziła interwencja straży miejskiej na Placu Kościuszki w Tarnowie. Na udostępnionym w sieci filmie widać, jak strażnicy miejscy szarpią się na parkingu z mężczyzną. Jeden z funkcjonariuszy przydusza go, a drugi otwiera drzwi radiowozu i próbuje wepchnąć do środka. Według świadka zdarzenia poszło o jedzenie hot-doga na świeżym powietrzu i nie zasłanianie ust i nosa. Wersja strażników jest nieco inna.

FLESZ - Będziemy zamknięci na dłużej?

Interwencja Straży Miejskiej w Tarnowie. Poszło o hot-doga i brak maseczki

Całą sytuację obserwowała osoba, która zaparkowała samochód na Placu Kościuszki. Twierdzi, że strażnicy miejscy dosłownie „skoczyli” do mężczyzny, który jadł hot-doga.

- Zdążył go chyba tylko raz ugryźć i już pojawili się panowie. Słyszałem tylko jak mówił im, że nie będzie z nimi rozmawiał i nie mają prawa mu zabronić jedzenia na świeżym powietrzu, odwrócił się na pięcie i chciał odejść. Jednak strażnicy dostawili się do niego i blokowali mu drogę. Potem razem podeszli pod radiowóz i tam już zaczęła się ostrzejsza wymiana zadań – opowiada nam świadek zdarzenia, który chce pozostać anonimowy.

Szarpanina ze Strażą Miejską w Tarnowie

Na nagraniu widać dalszy przebieg zdarzeń. Jeden strażnik zaczyna mężczyznę przyduszać, a drugi otwiera drzwi, żeby go wsadzić do środka. Mężczyzna próbuje się wyrwać strażnikom, jednego z nich odpycha.

- To był cyrk nie interwencja. Cała sytuacja jest komiczna. Tyle się mówi, żeby wspierać tarnowską gastronomię. Tutaj ktoś sobie kupił hod-doga i nie ma go gdzie zjeść, bo w lokalu nie można, na zewnątrz jak się okazuje też nie – oburza się świadek zdarzenia.

Straż Miejska interweniowała w sprawie maseczki po uwagach mieszkańców

Według Straży Miejskiej w Tarnowie zdarzenie na Placu Kościuszki wyglądało nieco inaczej. Na oficjalnej stronie internetowej jednostki pojawiło się oficjalne oświadczenie z wyjaśnieniem całej sytuacji. Czytamy w nim, że mundurowi pojechali na interwencję do Domu Handlowego Świt, a gdy wychodzili zobaczyli dwie osoby, które nie miały założonej maseczki. Ukarali je mandatami. Wszystkiemu zaś przyglądał się mężczyzna, który właśnie jadł hot-doga.

- Sami mieszkańcy, którzy akurat tamtędy przechodzi zwrócili uwagę strażnikom, że jak to jest możliwe, że oni za brak maseczki dostają mandaty, a obok obok stoi mężczyzna który jej nie ma – relacjonuje Krzysztof Tomasik, komendant Straży Miejskiej w Tarnowie.

Jego podwładni podeszli do mężczyzny z hot-dogiem, a ten zaczął odchodzić i według strażników obrzucać ich przekleństwami.

- Bardzo długo trwała rozmowa i próba wylegitymowania mężczyzny. Strażnicy chodzili za nim, prosili, upominali, ale on nadal wykrzykiwał obraźliwe słowa pod ich adresem - mówi Krzysztof Tomasik.

W końcu funkcjonariusze mieli poinformować mężczyznę, że jeśli nie zastosuje się do wydawanych poleceń użyją wobec niego środków przymusu bezpośredniego. - Gdyby zachowywał się normalnie, to być może skończyłoby się na pouczeniu – podkreśla komendant Straży Miejskiej.

Doszło do szarpaniny, po której mężczyzna został przewieziony radiowozem na policję. Odpowie teraz przed sądem za niezasłanianie ust i nosa, używanie wulgaryzmów, nieokazanie dokumentu tożsamości. Straż miejska skieruje także wniosek do prokuratury o ukaranie go za znieważenie funkcjonariuszy publicznych.

- Przepis mówi wyraźnie: mamy mieć zakryte usta i nos w przestrzeni publicznej. Jest tylko jeden wyjątek. Tym wyjątkiem jest posiadania zaświadczenia. Tak stanowią akty prawne. Przy tej skali zakażeń jaką mamy obecnie, nie ma taryfy ulgowej, dla osób, które ich nie zakładają – kwituje Krzysztof Tomasik.

Jeść na ulicy nie można

Jak podaje Zespół Komunikacji Społecznej tarnowskiej policji, w myśl obostrzeń nie możemy spożywać posiłków zarówno w lokalach, ale też na zewnątrz. Oznacza to, że za jedzenie na ulicy m.in. hot dogów, zapiekanek, bułek czy lodów jest zabronione i można za to otrzymać mandat w wysokości o 20 do 500 zł.

Spożywanie posiłków jest możliwe np. w samochodzie, ale pod warunkiem, że jesteśmy sami. Jeśli w aucie są jeszcze np. znajomi to w świetle prawa wszyscy mają mieć zasłonięte usta i nos, bo dystans 1,5 metra nie jest zachowany.

Według aktualnie obowiązujących przepisów nie możemy pić, ani spożywać posiłków w miejscach publicznych, czyli tam gdzie obowiązuje nakaz zasłaniania ust i nosa. Wyjątkiem są m.in. parki, lasy i ogrody botaniczne czyli te miejsca, gdzie zgodnie z przepisami nie trzeba mieć założonej maseczki. Oczywiście obowiązkowe nadal jest zachowanie zasad reżimu sanitarnego i dystansu społecznego

Wideo

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie