Rok od wybuchu pandemii w Polsce. Najdziwniejszy czas naszego życia. Czy będzie znów normalnie?

Piotr Ogórek
Piotr Ogórek
Najważniejsze symbole roku pandemii w Polsce - pusty Rynek Główny w Krakowie oraz maseczka. Tu na rzeźbie Igora Mioraja
Najważniejsze symbole roku pandemii w Polsce - pusty Rynek Główny w Krakowie oraz maseczka. Tu na rzeźbie Igora Mioraja Konrad KozłOwski/Polskapress
4 marca 2020 roku w Polsce oficjalnie potwierdzono pierwszy przypadek koronawirusa i rzeczywistość nie była już taka, jak wcześniej. Najpierw strach, potem obostrzenia, kolejne lockdowny, a w końcu irytacja, protesty i zmęczenie. W międzyczasie cały czas rosnąca liczba nowych przypadków i zgonów. Dramaty pojedynczych osób, jak i całych grup i branż. Właśnie mija równy rok od momentu wybuchu pandemii wirusa SARS-CoV-2 w Polsce.

FLESZ - Polska zainwestuje w produkcję szczepionek

Najpierw garść statystyk. Od 4 marca 2020 do 3 marca 2021 w całej Polsce odnotowano 1 mln 735 tys. 406 przypadków koronawirusa. W tym czasie zmarło 44 tys. 360 osób. Na dzień 3 marca 2021 mamy 249 tys. 567 aktywnych przypadków, a do tego dnia wyzdrowiało 1 mln 441 tys. 479 Polaków.

W Małopolsce pierwszy przypadek koronawirusa SARS-CoV-2 potwierdzono 9 marca 2020 roku. Do 3 marca 2021 w regionie mieliśmy 128 tys. 973 przypadków. Od początku pandemii zmarło u nas 4148 osób, u których stwierdzono chorobę Covid-19. Małopolska przez rok pandemii, jako region, była w czołówce zakażeń koronawirusem oraz liczby zgonów, na czwartym miejscu, po Mazowszu, Śląsku i Wielkopolsce.

Do wakacji w naszym województwie notowano dziennie od kilku do kilkudziesięciu przypadków. Duża fala zachorowań zaczęła się pojawiać od lipca, kiedy dziennie notowaliśmy już ponad 100 przypadków. Apogeum przypadło tak jak w całej Polsce, jesienią. Najwięcej przypadków jednego dnia w Małopolsce mieliśmy 11 listopada – 2947.

Puste ulice, pusty Rynek, brak turystów, noce bez latarni. Kraków w pandemii

W pierwszych miesiącach pandemii, gdy dzienna liczba przypadków koronawirusa była mała, strach był największy. Puste ulice, pusty Rynek Główny, brak turystów, radiowozy policji na ulicach z komunikatami, aby pozostać w domu, wielkie kolejki do sklepów i ludzie trzymający dystans. Po roku, gdy dzienna liczba zachorowań znów wynosi kilkanaście tysięcy (15 tys. 698 w całym kraju, 1272 w Małopolsce, 309 zgonów, z czego osiem w Małopolsce – dane 3 z marca), mamy co jakiś czas obrazki tłumów w różnych miejscach. Poza tym, że nie ma turystów z zagranicy, a wiele branż wciąż jest zamkniętych (m.in. gastronomia i siłownie), mogłoby się wydawać, że jest już normalnie. A nie jest.

- Jeszcze półtora roku temu do głowy by nam nie przyszło, że może być pandemia takiej choroby zakaźnej, która wpłynie na ekonomię, na gospodarkę, na kursy walut, na bezrobocie, po prostu na wszystko – mówi dr Lidia Stopyra specjalistka chorób zakaźnych, ordynator Oddziału Chorób Infekcyjnych i Pediatrii Szpitala im. Żeromskiego w Krakowie.

Wirus z Chin zmienił naszą rzeczywistość. W przestrzeni publicznej zaczęliśmy nosić maseczki. Wszystkimi targały różne emocje – początkowo strach, a momentami i panika (masowe wykupowanie produktów pierwszej potrzeby w pierwszych dniach marca), później irytacja, zmęczenie, a także zobojętnienie i przyzwyczajenie się do wirusa.

Symbolem pandemii w naszym regionie będzie niewątpliwie nocne wyłączanie oświetlenia ulicznego w Krakowie, puste ulice i place, czy zamykanie stoków narciarskich na południu Małopolski. Z drugiej strony symbolami będą też zapełnione Krupówki, gdzie ludzie mieli już dość siedzenia w zamknięciu i tłumnie wyszli na ulice, żeby po prostu być pośród innych.

Covid-19, czyli bardzo medialna choroba

Zaczęliśmy funkcjonować zupełnie inaczej. Na zdalną naukę przeszły nasze dzieci, a także studenci. Ten, kto mógł, zaczął pracować zdalnie, z domu. W gruncie rzeczy, to byli szczęściarze. Bo co mieli powiedzieć pracownicy gastronomii, szeroko rozumianej branży turystycznej, fitness, czy kultury, które przez większość roku pandemii były zamykane rządowymi rozporządzeniami.

- To, że przez cały rok, codziennie, w każdych wiadomościach - w telewizji, w gazecie i w internecie będą informacje o koronawirusie i cały czas je wszyscy czytają, jest zainteresowanie, to jest niesamowite. To choroba bardzo medialna – uważa dr Stopyra.

- Miniony rok był trudny dla nas wszystkich. Obawialiśmy się o zdrowie swoje i bliskich, o miejsca pracy, a przedsiębiorcy o przyszłość prowadzonych biznesów i firm. Najbardziej zauważalną zmianą był widok pustych ulic i placów w centrum miasta, szczególnie na wiosnę, gdy normalnie ulice tętnią życiem – komentuje Jacek Majchrowski, prezydent Krakowa.

Najgorszy rok Krakowa od czasu II wojny światowej

Według prezydenta, Kraków po raz pierwszy od zakończenia II wojny światowej stanął przed tak ekstremalnym wyzwaniem. - By mu sprostać, wiele rzeczy musieliśmy się nauczyć, np. organizacji transportu zbiorowego w warunkach reżimu sanitarnego, funkcjonowania placówek oświatowych w rzeczywistości pandemii, czy choćby najzwyklejszej dezynfekcji ulic, która nigdy wcześniej nie była wykonywana na tak dużą skalę – dodaje Jacek Majchrowski.

Pandemia to realne straty finansowe. Nie tylko biznesów, którym zakazywano działalności, ale i samorządów. Na szczęście te, nie okazały się tak duże, jak prognozowano na początku. Budżet Krakowa stracił ok. 235 mln zł. Największe straty odnotowała krakowska komunikacja miejska.

Władze Krakowa zaznaczają, że nie zamknęły się na inwestycje, aby nie pogłębiać kryzysu gospodarczego. - Kończymy realizację Trasy Łagiewnickiej i przygotowujemy się do budowy kolejnych odcinków trzeciej obwodnicy. Trwa budowa tramwaju do Górki Narodowej i przebudowa al. 29 Listopada. Sporządzamy koncepcje nowych linii tramwajowych – mówi Jacek Majchrowski.

Obostrzenia, lockdowny, lokale zamknięte do dziś

Wprowadzane przez rząd obostrzenia zamykały kolejne branże, najpierw na wiosnę (w lecie mieliśmy gospodarczą odwilż), oraz od jesieni, gdy znów zamknięto m.in. restauracje, hotele, siłownie, kluby fitness. Później zamykano też stoki narciarskie. Co jakiś czas zamykane były centra handlowe. To dramaty dla wielu ludzi, którzy nie mogli wtedy zarabiać, utrzymywać siebie i swoich pracowników.

- W dalszym ciągu jesteśmy zamknięci. Robimy dowozy, ale to bardzo trudne, bo firmy przewozowe biorą wysoką prowizję, nawet do 30 procent, a my z kolei nie chcemy podwyższać cen naszych dań. Staliśmy się elastyczni, robimy przetwory, próbujemy sprzedawać w internecie, ale to robią wszyscy, więc konkurencja jest ogromna – opisuje Kasia Pilitowska, prowadząca razem z Bartem Suderem Hummus Amamamusi i Rannego Ptaszka na krakowskim Kazimierzu.

Hotele działają, ale są puste. Turystyka zamarła

- Przed pandemią głównie przyjeżdżali do nas zagraniczni turyści, w szczególności Brytyjczycy i mieszkańcy Beneluksu. Od 12 lutego 2021 jesteśmy oficjalnie otwarci, hotel działa, ale co z tego jak świeci pustkami. Przyjeżdżają pojedyncze osoby, zazwyczaj na jedną noc. Niestety zdarzają się też dni, kiedy nie mamy ani jednej rezerwacji - mówi nam Joanna Wiśniewska, pracująca w jednym z hoteli w centrum Krakowa dysponującym niespełna 50 pokojami.

Małopolska jest jednym z tych regionów, który jest mocno uzależniony od gospodarki turystycznej. To nie tylko Kraków, ale i liczne powiaty górskie, Wieliczka, Oświęcim, Wadowice.

- W każdym z tych powiatów są atrakcje przyciągające turystów, którzy mocna napędzali tamtejsze gospodarki lokalne. Przez ten rok spadki w ruchu turystycznym były ogromne. Obroty spadały nieraz o kilkadziesiąt procent, co powoduje, że w wielu przypadkach nie da się utrzymać firmy. Ci, którzy dostali pomoc od państwa starają się przetrwać. Wielu jednak nie dostaje pomocy, bo rządowe tarcze antykryzysowe są dziurawe, firmy muszą wyprzedawać swój majątek albo padają – mówi poseł Aleksander Miszalski, szef małopolskiej PO, członek sejmowej komisji gospodarki, a także współwłaściciel firmy działającej na rynku turystycznym od wielu lat.

- 2020 był rokiem trudnym, ale niestety 2021 zaczął się równie źle. Nie widać końca tego wszystkiego, hotelarze, restauratorzy, kierowcy, przewodnicy, operatorzy wycieczek. Mnóstwo ludzi traci nadzieję, że turystyka odrodzi się jeszcze w tym roku. Nie wspomnę już o tym, ile osób w branży zostało bez pracy, niektórzy z dnia na dzień – mówi Joanna Wiśniewska.

Poseł Miszalski podkreśla, że branża turystyczna jest jedną z tych, które ucierpiały najbardziej w czasie roku pandemii. - Wiemy, co się dzieje w hotelach. Balice są praktycznie zamknięte, cierpią muzea. Nie ma w ogóle turystów zagranicznych. Jeśli branża z kogoś żyła, to tylko w wakacje i tylko z Polaków. Nie ma grup zorganizowanych, nie ma wycieczek szkolnych. Około dwóch tysięcy przewodników krakowskich jest bez pracy – kwituje poseł.

Przedsiębiorcy jadą na oparach. Pomoc od państwa nie zawsze wystarczała

- Obroty spadły nam o 60-80 proc. Lekki oddech złapaliśmy w lipcu i sierpniu, gdy wszystko było znów otwarte. Ale to się skończyło. Teraz jest niepewność, co jest bardzo obciążające psychicznie. Cały czas dokładamy do naszego maciupeńkiego biznesu, wydajemy nasze oszczędności, które były przeznaczone na inwestycje. Nie pomnażamy tych pieniędzy. Przez ostatni rok nic nie odłożyliśmy, bo nie mamy z czego. Po tym całym roku tracę powoli swój wrodzony optymizm. Za chwilę będzie rocznica 11 marca, kiedy nas zamknięto – opisuje Kasia Pilitowska.

Także na jej przykładzie można pokazać, jak wygląda rządowa pomoc. Fakt, była, ale przy tak długim okresie zamknięcia, nie na wiele się zdała. - Dostaliśmy pomoc w pierwszej części, gdy zwracało się ok. 20 proc. pod warunkiem utrzymania zatrudnienia. Potem załapaliśmy się jeszcze na pomoc z UE, ale od jesieni już nic nie dostaliśmy, bo mamy zły numerek PKD (Polska Klasyfikacja Działalności). Nie widać światełka w tunelu. Kompletnie o nas zapomniano, nikt się z nami nie kontaktuje. W Krakowie turystyka jest mocno oparta na gastronomii, a tymczasem runął ogromny segment – mówi Kasia Pilitowska.

Paradoksalnie, część gospodarki funkcjonuje jednak lepiej, niż przed pandemią. To głównie outsourcing, IT oraz e-commerce. To branże, gdzie łatwo przestawić się na pracę zdalną, a braki kadrowe, zwłaszcza w IT, są nieustanne. Dobrze radzi cała produkcja medyczna, do tego branża spożywcza i handel detaliczny z nią związany. Rozkwit przeżywa branża kurierska i logistyka. -Widać drenaż pracowników z branży turystycznej, głównie do logistyki, ale nawet i do IT – dodaje poseł Miszalski.

Kiedy pandemia się skończy?

Czy zbliżamy się do odporności stadnej, na którą składają się osoby zaszczepione plus ci, którzy przeszli chorobę i wytworzyli przeciwciała? Eksperci szacują, że zakażonych może być nawet od 5 do 10 razy więcej, niż wskazują oficjalne statystyki. Jedna osoba z rodziny robi test, jest pozytywny, więc reszta siedzi w domu, testów już nie robi, a najpewniej wszyscy są zarażeni.

- Mamy już dość dużą liczbę ozdrowieńców, ale wirus jest złośliwy. Ludzie chorują, a do tego rozsiewają wirusa. Przeciwciała po przechorowaniu za długo się nie utrzymują (ok. 6-8 miesięcy) i nie ma odporności na całe życie, jak po ospie wietrznej. Ozdrowieńcy tracą więc przeciwciała, ale jak mówiłam, jest ich coraz więcej, podobnie jak zaszczepionych. Co ważne, zaszczepione są już osoby z największej grupy ryzyka - kończymy szczepienia seniorów, a teraz szczepimy osoby z obciążeniami. Nie boimy się bowiem o tych, którzy przechodzą chorobę łagodnie, tylko o tych, u których przebieg Covid-19 jest ciężki, czyli właśnie osoby z obciążeniami. Nie chcemy powtórki z listopada i grudnia, kiedy brakowało miejsca w szpitalach na leczenie chorych na Covid-19 – tłumaczy dr Stopyra.

Czy jest światełko w tunelu i pandemia w końcu się skończy? - Musimy zachować czujność w związku mutacjami i nowymi wariantami SARS-CoV-2. Gdyby nie to, moglibyśmy się już czuć bezpiecznie. Szczepienia idą powoli, ale z każdym dniem mamy coraz więcej uodpornionych – kwituje dr Stopyra.

Wideo

Materiał oryginalny: Rok od wybuchu pandemii w Polsce. Najdziwniejszy czas naszego życia. Czy będzie znów normalnie? - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie