Artur Orliński z Tarnowa w programie Ninja Warrior Polska. Tarnowianin w przebojowym show doszedł już do finału [ZDJĘCIA]

Paulina Marcinek-Kozioł
Paulina Marcinek-Kozioł
Artura Orlińskiego z Tarnowa będziemy mogli oglądać w finale Ninja Warrior Polska
Artura Orlińskiego z Tarnowa będziemy mogli oglądać w finale Ninja Warrior Polska archiwum Artura Orlińskiego
Wojownik ninja musi być zwinny, bystry i szybki, a jednocześnie niezwykle silny i wytrzymały. Same eliminacje do popularnego programu Ninja Warrior Polska to nie lada wyzwanie. Tymczasem Artur Orliński z Tarnowa zapewnił sobie status finalisty telewizyjnego show. Na co dzień jest trenerem personalnym i instruktorem runmageddonów i sztuk walki.

FLESZ - Telefon na 7 lat?

Kilka lat temu Arturowi Orlińskiemu przytrafiła się poważna kontuzja. Na zawodach złamał rękę. Co prawda lekarzom udało się ją poskładać, ale nie dawali mu szans na powrót do sportu. Dusza wojownika nie poddała się jednak. - Dzięki pomocy mojego trenera Roberta Wardzały oraz fizjoterapeuty dało mi się jednak przywrócić pełną sprawność w ręce – wspomina.

I nie ma w tym ani krzty przesady, o czym na własne oczy przekonali się widzowie bardzo popularnego telewizyjnego programu Ninja Warrior Polska.

Artur Orliński w Ninja Warrior Polska

Kiedy na antenie Polsatu emitowany był odcinek z udziałem Artura Orlińskiego, w jednym z pubów na tarnowskim Rynku przed telewizorem usadowiła się duża grupa znajomych 30-latka. Mocno mu kibicowali i zapartym tchem oglądali zmagania na wymyślnym torze przeszkód, którego pokonanie wymaga żelaznej kondycji, gigantycznej sprawności, a momentami niemal nadludzkiej siły.

- Emocje były ogromne, prawie takie jak przed wejściem na tor. Wspomnienia i stres powróciły jak bumerang - opowiada Artur.

Program Ninja Warrior oglądał w telewizji już jako nastolatek. Najpierw japońską, a później amerykańską i w końcu polską wersję. Kiedy ogłoszono casting do czwartej edycji Ninja Warrior Polska, pomyślał, że w koncu nadeszła pora na spróbowanie własnych sił i spełnienie młodzieńczych marzeń. Po zgłoszeniu został zaproszony na casting. Jego uczestnicy pokonywali tor próbny.

- To taki test sprawnościowy, choć zupełnie inny niż mogliśmy oglądać w telewizji. Było podciągnięcie na drążku czy skok z trampoliny na linię – wylicza.

Sportowe zmagania na morderczym torze

Z zadaniem poradził sobie bez większych problemów, zdobywając zaproszenie na nagranie do studia. Specjalnie się nie przygotowywał, bardziej szlifował technikę pokonywania przeszkód. Przede wszystkim nie chciał nabawić się jakiejś kontuzji. Odwiedził kilka klubów w Warszawie, gdzie trenował równowagę, o którą najbardziej się obwiał.

Podczas nagrań do programu 30-latek miał do pokonania skomplikowany tor eliminacyjny - m.in. "tańczące kamienie", "lot Tarzana" czy zjazd na kolumnie. - Byłem pierwszym zawodnikiem, który startował tego dnia, więc stres był olbrzymi - przyznaje. - Po pokonaniu pierwszej przeszkody, z każdą następną było jednak coraz lepiej. Zmęczenie było bardzo duże, ale pomagał mi doping kibiców, wśród których była moja dziewczyna i mama.

Cały tor pokonał jak burza i zakwalifikował się do półfinału Ninja Warrior Polska. W kolejnym etapie czekały jeszcze bardziej ekstremalne wyzwania. Artur, pokonując przedostatnią przeszkodę wpadł do basenu z wodą. Mimo to jednak znalazł się w najlepszej czwórce i otrzymał przepustkę do finału. Kolejne zmagania tarnowianina będzie można oglądać już w październiku.

Artur Orliński zaczynał od mieszanych sztuk walki

Swoją przygodę na poważnie ze sportem Artur zaczął w wieku 17 lat. Pod okiem doświadczonego trenera sportów kontaktowych Roberta Wardzały zaczął trenować mieszane sztuki walki. - Bardziej zapisałem się po to, żeby umieć się obronić. Zawody MMA nie były moim marzeniem, choć później brałem w nich udział – przyznaje.

Do dziś trenuje, ale sam jest też instruktorem mieszanych sztuk walki oraz brazylijskiego jiu-jitsu, w którym zdobył brązowy pas. Na co dzień można go spotkać w klubie Unit 37, gdzie pracuje jako instruktor biegów z przeszkodami typu Runmageddon. Indywidualnie szkoli też dzieci ze sportów walki. Doczekał się dwóch skrajnie różnych ksywek. Jego najmłodsi podopieczni nazywają go „Złotym trenerem” , natomiast dla kolegów z MMA jest „Bestią” - za nieustępliwość.

Wysportowane ciało i idealna sylwetka to zasługa nie tylko codziennych treningów, ale też odpowiedniej diety. W ciągu dnia je raczej lekkie posiłki, chociaż zdarzają się hamburgery czy pizza.

- Nie katuje się dietami, bo uważam że wszystko jest dla ludzi. Jeśli startuję w zawodach to wtedy bardziej uważam. Życie nie jest po to, żeby wszystkiego spróbować, ale z umiarem – podkreśla Artur.

 

Wideo

Materiał oryginalny: Artur Orliński z Tarnowa w programie Ninja Warrior Polska. Tarnowianin w przebojowym show doszedł już do finału [ZDJĘCIA] - Gazeta Krakowska

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie