(© Małgorzata Więcek-Cebula)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

Występowanie tego problemu potwierdza Dariusz Gałązka, komendant Straży Miejskiej w Bochni. - Część terenu objętego monitoringiem jest nieoświetlona. W efekcie obraz, który zarejestruje kamera, okazuje się kompletnie nieczytelny - przyznaje.

Okolice, w których po zmroku monitoring nie spełnia swojej roli, to choćby ulice Legionów Polskich i Brzeźnicka. - Zdarza się, że policja zwraca się do nas o ustalenie na przykład numeru rejestracyjnego konkretnego pojazdu i okazuje się to niemożliwe - mówi komendant Gałązka.

Na niezdający egzaminu sprzęt uwagę zwrócił również Bogdan Kosturkiewicz, jeden z bocheńskich radnych, który jest właścicielem budynku zlokalizowanego tuż obok przystanku na placu Pułaskiego. - Co kilka dni lądują na mojej działce butelki po napojach alkoholowych. Zatrzymanie sprawców zaśmiecania tego terenu jest praktycznie niemożliwe, mimo że działa tam kamera - mówi radny. Centrum monitoringu uruchomiono w Bochni w styczniu 2014 roku. Wtedy też zamontowano pierwsze cztery kamery, zlokalizowane przy sądzie , Hali Targowej Gazaris oraz blokach przy ul. Brzeźnickiej 17 i św. Jana 12. Także wówczas zainstalowano kamerę przy ul. Regis 2. Pierwszy etap monitoringu kosztował samorząd blisko 730 tys. zł.

Pod koniec 2014 roku, w ramach rozbudowy, poszerzono system o 11 punktów (ul. Legionów Polskich 9, ul. Legionów Polskich 18, SP nr 7, ul. Czumy 3, ul. Regis 2, ul. Regis 6, ul. Regis 7a, budynek sanepidu, Planty Salinarne, ul. Rynek 1, ul. Rynek 14). Dodatkiem była jeszcze kolejna kamera przy (ul. Regis 2). Na sprzęt wydano kolejnych ok. 480 tys. zł.

Pod koniec 2015 r. zainstalowano jeszcze dwie kamery za 150 tys. zł. O ile zdają one egzamin w ciągu dnia, to po zmroku, kiedy do przypadków łamania prawa i wandalizmu dochodzi najczęściej, są bezużyteczne. - Być może wynika to z jakości tych kamer, które przecież były montowane już kilka lat temu - mówi Dariusz Gałązka. Asystent burmistrza Andrzej Koprowski przekonuje, że dotąd nie słyszał, by obraz zarejestrowany nocą był niewyraźny. - Miasto jest dobrze oświetlone, kamery nie były montowane w przypadkowych miejscach, jedyny problem, który wystąpił, był z kamerą umieszczoną w tzw. „poczekalni miejskiej”. Wadliwie założona karta zapisu nie rejestrowała obrazu, po za tym kamera ta nie jest bezpośrednio skomunikowana z monitoringiem - podkreśla.

Jednocześnie zapewnia, że jeżeli jest taka potrzeba, samorząd rozważy możliwość doświetlenia niektórych miejsc lub wystąpi do właścicieli terenu o zgodę na zamontowanie dodatkowych lamp. Czeka na precyzyjne informacje, gdzie są problemy.

Czytaj także

    Komentarze (0)

    Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

    Zaloguj się / Zarejestruj się!

    Brak komentarzy. Możesz być pierwszy!